Bez długopisu i notesu nigdy nie ruszam się z domu

Czytaj dalej
Tomasz Rabjasz

Bez długopisu i notesu nigdy nie ruszam się z domu

Tomasz Rabjasz

Barbara Świder, emerytowana bibliotekarka od kilkunastu lat kolekcjonuje autografy znanych osób. W swojej kolekcji ma blisko 600 podpisów m.in. Jonathana Carrolla i Wiktora Suworowa.

Z jakich autografów, które pani posiada, jest najbardziej dumna?

Jest ich bardzo dużo, więc strasznie ciężko jest dokonać takiego wyboru. Na pewno jednak cieszę się, że mam autograf nieżyjącego już Sławomira Mrożka, wybitnego dramatopisarza oraz prozaika. Bardzo cieszy mnie również podpis, który w moim albumie umieścił Jonathan Carroll, amerykański pisarz, który jest twórcą fantastyki. Wiele satysfakcji sprawia mi również autograf, który otrzymałam od rosyjskiego pisarza Wiktora Suworowa.

Zbiera pani autografy wyłącznie pisarzy?

Stanowią one znaczną część moich zbiorów. Są w niej jednak również autografy aktorów, grafików, dziennikarzy czy sportowców.

Ile podpisów znanych osób liczy pani kolekcja?

W tej chwili mam niespełna 600 autografów. Liczba ta cały czas jednak systematycznie rośnie.

Kiedy zaczęła pani zbierać autografy?

W 2003 roku. Pojechałam wówczas z ciekawości na Międzynarodowe Targi Książki do Krakowa z nastawieniem, że kupię sobie jakąś książkę. Kiedy zobaczyłam jednak wokół siebie tylu wspaniałych pisarzy, których książki są mi bardzo dobrze znane, postanowiłam wziąć od nich autografy. Spotkanie się z nimi oko w oko było dla mnie bardzo dużym przeżyciem.

Z dostaniem takiego podpisu nie było problemu?

Wszyscy byli bardzo mili i życzliwi. Z dostaniem autografu nie było żadnego problemu. Trzeba było tylko z notesem w ręku poczekać kilka minut na swoją kolej.

Czy zawsze tak jest?

Nie spotkałam się jeszcze nigdy z sytuacją, że osoba, od której chce się wziąć autograf, robi jakieś problemy. Często, kiedy proszę kogoś o autograf i podaję swój sztambuch, wiele osób jest nim zachwyconych. Dopytują mnie, od kiedy zbieram autografy i bardzo to doceniają.

Osób, które mają taką kolekcję jak pani, jest chyba niewiele?

Za autografami zawsze tworzą się długie kolejki. Ludzie przeważnie nie kolekcjonują ich jednak i mają na swoim koncie najwyżej po kilka podpisów znanych osób. Takich osób jak ja rzeczywiście jest mało. Sama nie znam nikogo, kto może pochwalić się podobną kolekcją do mojej.

Czy zbiera pani autografy wyłącznie na targach książki?

To jest główne „źródło”, z którego pochodzą podpisy w moim albumie. Wiele z nich jest również ze spotkań, które odbywały się w bibliotekach czy instytucjach kultury. Autografy np. świętej pamięci Zbyszka Wodeckiego czy Szymona Hołownii mam dzięki spotkaniom, które zostały zorganizowane w bocheńskiej książnicy. Zdarza się również tak, że ciekawą osobę można napotkać całkiem przypadkowo, spacerując np. po krakowskim Rynku.

Musi być pani więc zawsze przygotowana na taką ewentualność...

Dlatego zawsze noszę ze sobą długopis oraz notes. Bez nich nie ruszam się z domu. Kilka razy zdarzyło mi się jednak, że zapomniałam ze sobą zabrać mojego „zestawu”. Los w takich przypadkach nie jest dla mnie zazwyczaj łaskawy i stawia na mojej drodze jakąś ciekawą osobę. Wtedy trzeba szybko reagować, kupując np. zeszyt w pobliskim sklepie. Po powrocie do domu wyrywam kartę z autografem i wklejam ją do mojego sztambucha.

Znajdują się w nim również zdjęcia...

Czasami oprócz wzięcia autografu udaje mi się z pisarzem czy celebrytą zrobić zdjęcie. Wtedy oczywistością jest, że trafia ono do mojego albumu. Znajdują się w nim również wycinki z gazet, na których są osoby, których posiadam podpisy. W ten sposób osoba przeglądająca mój sztambuch może sprawniej zorientować się, do kogo dany autograf należy.

Budzi on chyba spore zainteresowanie?

Wiele osób, które mnie odwiedza, z wielką uwagą ogląda album. Znajomi co chwile dopytują czy mam jakieś nowe autografy. Mam również duże oparcie w rodzinie. Bliscy mnie dopingują i podziwiają moją wytrwałość w zbieraniu autografów.

Wartość pani albumu z roku na rok będzie coraz większa...

Wiele osób, które się w nim podpisały, są już na drugim świecie. Wartość takich autografów jest więc bardzo duża. Mają one dla mnie przede wszystkim wielką wartość sentymentalną.

Czy można powiedzieć, że zbieranie autografów uzależnia?

Nie wiem, czy jest to właściwe słowo. Na pewno jednak jest to bardzo wciągające. Dlatego też nie mam zamiaru spoczywać na laurach, tylko cały czas zbierać podpisy znanych osób.

Czy dzięki autografom nawiązała pani jakieś znajomości ze znanymi ludźmi?

Wiele osób widząc mnie, chociażby na targach książki kojarzy mnie. Czasami uda się również zamienić z jakimś np. pisarzem kilka zdań. To wszystko sprawia, że czytając potem książkę, odbiera się ją całkiem inaczej.

Czasem na autograf znanej osoby trzeba czekać w długiej kolejce

Dużo pani czyta?

Uwielbiam czytać. Miłość do książek wszczepił we mnie mój ojciec, który również bardzo lubił czytać. Przez ostatnie 35 lat, kiedy pracowałam w bibliotece, przeczytałam setki różnych książek. To moja wielka pasja.

Podobno zbiera pani również znaczki pocztowe...

Mam 47 albumów ze znaczkami. Pochodzą one dosłownie z całego świata. Mam np. znaczki z nieistniejącego już terytorium w Maroku, które było dawną enklawą hiszpańską. Moja kolekcja jest więc niezwykle bogata.

Od kiedy je pani kolekcjonuje?

Znaczki rozpoczęłam zbierać w siódmej klasie szkoły podstawowej. Na początku odklejałam je z listów, które przychodziły do mojego domu. Potem wachlarz ich zdobycia był coraz szerszy. Otrzymywałam i nadal otrzymuje listy z różnych stron świata. Moje zbiory systematycznie więc są powiększane.

Nie myślała pani nigdy, aby zorganizować jakąś wystawę swoich zdobyczy?

Ostatnio koleżanki z bocheńskiej biblioteki namówiły mnie, aby zorganizować małą wystawę autografów. O niczym więcej jednak w tej chwili nie myślę.

Może kiedyś taką wystawę zorganizują pani dzieci albo wnuki…

Moimi kolekcjami szczególnie mocno interesuje się wnuczek, który chodzi jeszcze do szkoły podstawowej. Najbardziej podobają mu się znaczki pocztowe. Jeżeli gdy dorośnie, będzie chciał, coś takiego zrobić, na pewno nie będę mieć do tego żadnych zastrzeżeń. Myślę, że taka wystawa cieszyłaby się sporym zainteresowaniem. Przecież każdy z nas w mniejszym bądź większym stopniu interesuje się ludźmi z pierwszych stron gazet.

Tomasz Rabjasz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nowosci.com.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.