Był pomysł, jest punkt! [zdjęcie interaktywne]
Po trzech z rzędu porażkach Chojnicznka zdobyła pierwszy ligowy punkt w tym roku. Czy to symptom lepszych czasów dla zespołu? Oby tak...
DRUTEX-BYTOVIA - CHOJNICZANKA CHOJNICE 1:1
Bramki: Nwaogu (37) - Rogalski (72, głową).
DRUTEX-BYTOVIA: Bieszczad - Opałacz, Czarnecki, Wróbel, Poczobut - Rzuchowski, Serafin, Monterde (87. Foprmela), Wacławczyk (78. Kr-szak), Wilczyński - Nwaogu (81. Jakóbowski).
CHOJNICZANKA: Haluch - Kieruzel(46. Rogalski), Biernat, Garbacik, Pietruszka - Kostrzewa, Zawistowski - Czerwiński, Grzelak, Feruga (81. Kosakiewicz) - Krzywicki (60. Mikita).
Zgodnie ze „świecką tradycją” Mariusz Pawlak, opiekun Chojniczanki, dokonał roszad w składzie. Kadrowicza Podleśnego zastąpił debiutujący w I lidze Haluch, pozycje - fałszywego -prawego obrońcy, w miejsce pauzującego za kartki Lisowskiego, zajął Czerwiński. W sumie jednak goście wyszli trójką obrońców.
Gdy zagadnąłem miejscowych kibiców, czy ich drużyna powtórzy wynik z września (1:6), ci żachnęli się i po chwili namysłu wskazali na... remis. A przypomnijmy, że w poprzednim sezonie to goście pokonali Drutex -Bytovię 1:0 po golu Gancarczy-ka. To jednak dawne dzieje.
Pierwsze 45 minut nie zachwyciło, i to z obu stron. Gra toczyła się głównie w środku, ale towarzyszyło jej wiele chaosu, nerwowości, a stąd brała się niedokładność. Zawodnicy starali się swoją agresywnością odciąć od podań wysuniętych napastników -Nwaogu i Krzywickiego. Różnica polegała tylko na tym, że miejscowi lepiej radzili sobie z pressingiem chojniczan.
I w 37. minucie, po kolejnym uwolnieniu się spod pressingu oraz błędzie środkowych ob-rońców w ustawieniu, Nwaogu skierował piłkę do pustej bramki.
Goście dwukrotnie wyprowadzili kontry i to za sprawą Krzywickiego. W pierwszym wypadku napastnik „Chojny” znalazł się na pozycji spalonej, w drugim strzelił w długi róg lecz obok słupka.
Drugą połowę gospodarze rozpoczęli od mocnego uderzenia... Poczobuta, lecz Haluch był dobrze ustawiony.
Trener Pawlak zostawił w szatni Kieruzela i wprowadził na plac Rogalskiego, który miał rozruszać grę w bocznych sektorach. Ale po wejściu „Rogala” zdecydowanej poprawy w grze nie dostrzegliśmy. Dlatego obraz meczu nie zmienił się specjalnie. Miejscowi posiadali inicjatywę, chojniczanie próbowali kontrować.
Ale do wyrównania doszło po rzucie rożnym, wykonanym przez Zawistowskiego, a piłkę głową do bramki skierował właśnie Rogalski.
Po wyrównaniu, mecz się otworzył. Przyjezdni podeszli wyżej, szybciej odbierali piłkę i stwarzali sobie okazje. Ale zabrakło otwierającego podania, po którym Mikita bądź ktoś inny doszedłby do pozycji strzeleckiej. Dlatego wynik 1:1 utrzymał się do końcowego gwizdka.
Czy ze strony graczy z Chojnic był to mecz na przełamanie? Z odpowiedzią musimy jeszcze poczekać do spotkania ze Stomilem 2 kwietnia.
Tomasz Malinowski