Chcę wiedzieć. Prawdy nie da się ukryć

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banas / Polska Press
Marcin Mamoń

Chcę wiedzieć. Prawdy nie da się ukryć

Marcin Mamoń

“Kto kontroluje przeszłość, ten ma władzę nad przyszłością” napisał kiedyś George Orwell w głośniej powieści pt. “Rok 1984”. Szczególnie to zdanie, ale pewnie i inne pojęcia, które wprowadził w obieg angielski pisarz m.in. Wielki Brat, Ministerstwo Prawdy (od propagandy) myślozbrodnia, nieosoba (odsunięty polityk, obywatel o wrogich poglądach) muszą być znane wykształconemu przecież mężowi zmarłej przed laty dziennikarki Teresy Torańskiej. Bo z jakiego innego powodu nagrania z mocno zakrapianej imprezy w domu generała Jaruzelskiego demaskujące elity, które zawarły deal z komunistami w 1989 r., przez prawie 30 lat Torańscy trzymali w szufladzie?

W opublikowanym w mediach liście otwartym Leszek Sankowski, nazywający siebie spadkobiercą dorobku Torańskiej, domaga się od prezesa IPN zwrotu zatrzymanego na potrzeby śledztwa “zbioru o nazwie Archiwum Teresy Torańskiej”. Pochodzące z niego nagrania VHS wyemitowała ostatnio TVP w Magazynie Śledczym Anity Gargas. Zdaniem autora listu doszło w ten sposób do “propagandowego ataku na Adama Michnika”. Sankowski ujawnił, że zgodnie z wolą żony archiwum jej powinno być dostępne dla potomności jednak – jak sam zdecydował - nie w jej ojczyźnie - kraju, w którym dziennikarka urodziła się, pracowała i gdzie została pochowana, lecz jak najdalej od niego. IPN bowiem ani żadna polska instytucja nie jest w stanie - uznał Sankowski - zagwarantować dla wspomnianego archiwum wystarczającego bezpieczeństwa, a z pewnością nie w takim stopniu, jak amerykański Instytut Hoovera. Dlatego mąż podjął decyzję by dorobek życia żony schować za oceanem. Nie wiadomo tylko, czy wzorem swoich poprzedników, zdołał wynegocjować zań honorarium, czy wszystko oddał Amerykanom bezpłatnie. Wcześniej dokumenty istotne dla zrozumienia najnowszej historii PRL i fundamentów III RP sprzedali do tego samego archiwum m.in. generał Czesław Kiszczak i jego żona a nawet, co nie tak dawno odkryli dziennikarze Rzeczpospolitej i Polskiego Radia, rzecznik stanu wojennego Jerzy Urban.

Niewiele zabrakło, byśmy jeszcze długo a może w ogóle nie zobaczyli pijanego do spodu Adama Michnika wyznającego miłość gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu ani obecnej na libacji przy ulicy Ikara w Warszawie samej Teresy Torańskiej uchodzącej za autorytet choćby dla wyselekcjonowanych przez red. naczelnego Newsweeka Tomasza Lisa członków kapituły przyznającej co roku nagrody jej imienia dla niepopełniających “myślozbrodni” dziennikarzy.

Na szczęście dokumenty z jej archiwum trafiły do polskiej instytucji publicznej, aby z czasem, zgodnie z wolą wybitnej dziennikarki, stały się “dostępne dla potomności”. Ministerstwo Prawdy III RP tym razem poniosło dotkliwą porażkę.

“Ja wiem, jakbyście mieli te wszystkie taśmy, teczki Bolka od Kiszczaka i jeszcze parę tysięcy kompromitujących was teczek i informacji - to byłoby super (dla was). My byśmy nic nie wiedzieli, a wy byście byli właścicielami Polski...” - tak skomentował list Sankowskiego na Twitterze prof. Sławomir Cenckiewicz, członek kolegium IPN.

Marcin Mamoń

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nowosci.com.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.