Chorzy kontra ZUS. Walczą w sądach i wygrywają

Czytaj dalej
Fot. 123rf
Małgorzata Oberlan

Chorzy kontra ZUS. Walczą w sądach i wygrywają

Małgorzata Oberlan

Gdyby bezkrytycznie podchodzić do raportów ZUS, Polacy na chorobowym masowo oszukują: dorabiają, smażą się na plaży, remontują „M”. Czym się ZUS nie chwali? Przegranymi w sądach sprawami o L4.

Gdyby bezkrytycznie podchodzić do raportów ZUS, Polacy na chorobowym masowo oszukują: dorabiają, smażą się na plaży, remontują „M”. Czym się ZUS nie chwali? Przegranymi w sądach sprawami o L4.

W pierwszym półroczu 2019 roku roku Zakład Ubezpieczeń Społecznych skontrolował 324 tys. osób na zwolnieniach lekarskich. W ich następstwie wstrzymał wypłatę 21,1 tys. zasiłków chorobowych na blisko 19,2 mln zł -podał rzecznik ZUS Wojciech Andrusiewicz.

Tacy z nas oszuści?

Rzecznik ZUS nie krył satysfakcji. Podkreślał, że przez połowę bieżącego roku udało się skontrolować o wiele więcej chorych niż rok temu.

- Tym samym ZUS zdecydowanie podniósł efektywność swoich kontroli w zakresie wykrywania nieprawidłowości. W ubiegłym roku decyzji wstrzymujących wypłatę świadczeń było niecałe 15 tys., a przed dwoma laty nieco ponad 10,5 tys. Kwota wstrzymanych świadczeń sięgnęła odpowiednio 12,6 mln zł w 2018 r. i 6,9 mln zł w 2017 r. - wyliczał Wojciech Andrusiewicz.

Samograje idą w świat

Rzecznicy regionalni ZUS natomiast chętnie przesyłają redakcjom dodatkowe informacje - drastyczne przykłady oszukańczych zachowań Polaków. Rodacy potrafią! Na zwolnieniu chorobowym wylatują sobie na ciepłą wyspę (i bezmyślnie chwalą się tym na Facebooku), remontują mieszkania albo dorabiają. To jedne z najczęstszych oszustw, powtarzających się w raportach ZUS-u. Rzecznicy regionalni znają jednak specyfikę mediów i nie ustają w wysiłkach, by dziennikarzy i odbiorców czymś zaskoczyć. Stąd zawsze przypadki nietypowych oszukańczych praktyk na L4. „Na chorobowym szukał sobie miejsca na cmentarzu”, „Na L4 poszedł na pielgrzymkę do Częstochowy”, „Chory grał w siatkówkę”, „Rąbanie drewna na zimę, sprzątanie grobów z otwartą raną nogi”- to tylko przykłady tak zwanych smaczków.

- Samograje - tak mówimy o tych raportach ZUS-u. Za każdym razem zawierają ciekawe albo śmieszne przykłady ludzkich zachowań i imponujące sumy wstrzymanych świadczeń. Raporty są dobrze przygotowane i niektóre redakcje puszczają je w świat najprostszą metodą „kopiuj-wklej” - nie kryje dziennikarz jednej z regionalnych gazet.

Czym ZUS się nie chwali? Tym, że wiele osób, którym wstrzymał świadczenie chorobowe, odwołuje się od tej decyzji, a potem (po nieuwzględnieniu odwołania) idzie do sądu. I wygrywa!

Ludzi bolą nie tylko wstrzymane wypłaty i nakazy zwrotu „wyłudzonych świadczeń”. Czasem chodzi o niewielkie pieniądze, a mimo to rodacy decydują się na niełatwą potyczkę sądową z ZUS-em(a czasem w tle - z pracodawcą). Wtedy chodzi o godność i sprawiedliwość. Oto przykłady.

Nauczycielka po wypadku

Nauczycielka historii w V LO oraz Gimnazjum i Liceum Akademickim w Toruniu wygrała w sądzie z ZUS-em w styczniu br. Ten kazał jej zwrócić zasiłek chorobowy, bo przyjechała (na wózku inwalidzkim!) na konkurs przedmiotowy dla gimnazjalistów. Była autorką pytań...

Historia wydaje się absurdalna, ale wydarzyła się naprawdę. Na uwagę zasługuje szczególnie uzasadnienie wyroku, który w tej sprawie zapadł w Sądzie Rejonowym w Toruniu. Sędzia Andrzej Kurzych podkreślił, że konkursy przedmiotowe odgrywają ogromną rolę edukacyjną. Tworzenie pytań do nich, a także sprawdzanie prac to udział w pewnej misji. Nauczycielka zatem, będąca niekwestionowanym autorytetem (w końcu to ona przygotowała pytania), nie złamała prawa, bo nie chodziło o zarobkowanie, tylko „podjęcie działań innych, incydentalnych i wymuszonych okolicznościami”. Ale zacznijmy od początku.

Znana i szanowana nauczycielka historii w V LO oraz Gimnazjum i Liceum Akademickim w Toruniu w styczniu 2017 roku miała wypadek i doznała poważnego uraz nogi. Zwolnienie chorobowe dostała do połowy kwietnia 2017 roku. Musiało ją to bardzo stresować m.in. z powodu zaangażowania w organizację konkursu historycznego dla gimnazjalistów. Wojewódzki etap konkursu został wyznaczony na 23 lutego 2017 roku, zaś przegląd prac konkursowych przez uczestników konkursu wyznaczono na 1 marca 2017 r. Jak co roku konkurs miał odbyć się w V LO w Toruniu.

W dniu konkursu nauczycielkę do szkoły przywiozła siostra. Historyczka poruszała się na wózku inwalidzkim, ale służyła swoją wiedzą najlepiej, jak potrafiła. Najpierw odbyła się część konkursowa dla uczniów. Później nauczycielka sprawdzała prace, do wieczora.

Kolejny raz stawiła się w szkole 1 marca, kiedy to uczniowie z wątpliwościami co do oceny mieli prawo wglądu do prac oraz do zadawania pytań. Nauczycielka znów służyła swoją wiedzą, od godz. 15.30 do 18.00. Za te dwa dni zaangażowania, zgodnie z wcześniej zawartą umową-zleceniem otrzymała 200 zł.

Po ponad roku (bo decyzją z lipca 2018 roku) ZUS wezwał historyczkę do zwrotu „nienależnie pobranego zasiłku chorobowego wraz z odsetkami”. Twierdząc, że kobieta będąc na chorobowym... zarobkowała.

Sprawa trafiła do sądu pracy. Sędzia Andrzej Kurzych stwierdził, że historyczka nie musi oddawać ZUS-owi ani złotówki. Absurd sprowadził do rzeczywistości. W uzasadnieniu wyroku przypomniał wagę konkursów przedmiotowych, docenił zaangażowanie autorki pytań i oddalił argument ZUS o zarobkowaniu.

Wyszedł na targ po chleb

W tym roku ZUS w Toruniu przegrał kolejną sprawę o zasiłek chorobowy. Tym razem odebrał świadczenie pracownikowi spółdzielni mieszkaniowej, który na L4 wyszedł po chleb i papierosy na targ. Lekarz nie kazał mu leżeć.

Sprawa zaczęła się od donosu (a jakże!). Pan Michał jest pracownikiem jednej ze spółdzielni mieszkaniowych w Toruniu. Na czas od 8 stycznia do 6 lutego 2018 roku przyznano mu chorobowe. „Chory nie musi leżeć” - zaznaczono.

16 stycznia do spółdzielni mieszkaniowej przyszedł anonimowy donos. Autor uprzejmie informował, że pan Michał na chorobowym pracuje na targowisku, gdzie jego żona prowadzi stragan. Rzekomo też jeździ po towar poza Toruń.

Władze spółdzielni postanowiły to natychmiast sprawdzić. Już następnego dnia rano na wskazane targowisko przyszły dwie reprezentantki spółdzielni. Kobiety faktycznie zastały pana Michała na targu. Nie pomogły tłumaczenia, że żona jest obłożnie chora, a on tylko wyszedł po chleb i papierosy. Spółdzielcze kontrolerki zgłosiły ZUS-owi nieprawidłowe wykorzystywanie L4.

ZUS-owi takie zgłoszenie wystarczyło. Wydał decyzję o cofnięciu prawa do zasiłku chorobowego dla pana Michała za okres od 6 stycznia do 8 lutego 2018 roku. Mężczyzna poczuł się skrzywdzony i odwołał się. Sprawa znów trafiła do sądu pracy w Toruniu.

Okazało się, że żona pana Michała faktycznie prowadzi stoisko na targu. W tamtym okresie jednak była obłożnie chora i nie zajmowała się interesem. Sprzedażą zajmowała się córka, a stanowisko rozkładał kolega. Towar dowoził syn. W dniu spółdzielczej kontroli - 17 stycznia 2018 roku - pan Michał był na targu, ale nic poza tym. A przynajmniej niczego poza tym nie udało się udowodnić.

- Nie można wykluczyć, że ubezpieczony w jakiś sposób pomagał w prowadzeniu stoiska, lecz zebrany materiał dowodowy z przeprowadzonej kontroli był zbyt skromny, aby to wykazać. Kontrolujące nie obserwowały stoiska przez dłuższy czas. Była to jednorazowa , bardzo krótka wizyta, podczas której stwierdzono jedynie, że ubezpieczony był przy stoisku- stwierdziła sędzia Alina Kordus-Krajewska.

Wyrokiem sądu przywrócono panu Michałowi cały zasiłek chorobowy.

Jak walczyć o swoje?

Ile jest podobnych historii w całym kraju? ZUS nie raportuje o przegranych sądowych bojach z chorymi.

Oczywiście, są też rodacy, którzy faktycznie inaczej „chorują” niż przepisy nakazują. Jeśli jednak czujemy się pokrzywdzeni przez ZUS wstrzymaniem chorobowego i nakazem zwrotu pieniędzy - odwołujmy się od decyzji. Jeśli sprawa trafi do sądu, przydadzą nam się wszystkie dowody potwierdzające stan faktyczny: zeznania świadków, dokumentacja medyczna etc. Na wyrok poczekamy kilka miesięcy.

Małgorzata Oberlan

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nowosci.com.pl

cena obniżona -50%

Dostęp do gazety online na 30 dni za połowę ceny

20,00 40,00

Czytaj aktualną gazetę w formacie PDF bez wychodzenia z domu. Pobierz ją i podziel się z bliskimi. Bądźcie na bieżąco z informacjami!

Kup teraz

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.