Fikcyjne obligacje, czyli marny koniec pięknej kariery maklera
Młoda, zdolna i bogata - tak można określić Paulinę K. Jednak wszystko się posypało, gdy wyszło na jaw, że jej mąż, utalentowany makler giełdowy z Krakowa, zarabiał niezgodnie z prawem. Rykoszetem uderzyło to w jego żonę.
Życie nie miało dla nich barier. 40-letni Michał wcale się nie piął mozolnie po szczeblach biznesowej kariery, ale po nich beztrosko skakał.
W 2002 r. zdobył licencję maklera papierów wartościowych, a potem maklera giełdowego i w końcu maklera nadzorującego. Szybko został dyrektorem zarządzającym w jednym z krakowskich domów maklerskich. Zajmował się emisjami akcji i obligacji oraz strategicznymi klientami.
Wszyscy wychwalali pod niebiosa jego talent, prześcigali się w zachwytach i zazdrościli błyskawicznej kariery i zarobków. Jemu jednak ciągle było mało sukcesów, a żona Paulina także zachęcała do zdobywania kolejnych posad i podejmowania wyzwań.
Sama zajmowała się domem i dziećmi. Także była zdolna. Ukończyła Akademię Górniczo Hutniczą w Krakowie, zdobyła tytuł inżyniera.
Trochę pracowała jako agent ubezpieczeniowy w jednym z towarzystw i w latach 2004 -05 udało się jej uzyskać licencję agenta ubezpieczeniowego, ale ej zarobki były tylko dodatkiem do domowego budżetu, bo prawdziwe pieniądze zarabiał mąż Michał.
Konkurencyjna spółka
W pewnym momencie w 2006 r. założyli spółkę, nazwijmy ją ABC, w której małżonkowie objęli po połowie udziałów. Ich własny biznes miał być skupiony na finansach i inwestycjach. Paulina została prezesem zarządu, bo Michał z racji zatrudnienia w domu maklerskim, nie mógł prowadzić działalności konkurencyjnej. Żona, jak to się mówi, „na papierze” była szefem, ale faktycznie w ich spółce rządził mąż. Dla zwykłego zjadacza chleba obligacje, notowania giełdowe, emisja akcji, to czarna magia, ale Michał był w ten dziedzinie magikiem.
Mąż, szef i makler
On prowadził wszystkie rozmowy z klientami ich spółki ABC, tworzył dokumentację, ustalał strategię działania. Paulinę prosił jedynie by podpisywała bez szemrania pisma, które jej podsuwał. Dokumentów nie czytała, bo i tak nie rozumiała skomplikowanego języka ludzi biznesu.
Czytaj dalej, a dowiesz się:
- Jakiego oszustwa dopuścił się makler
- Co stało się ze znikającym milionem złotych
Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.
-
Prenumerata cyfrowa
Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 3,69 zł dziennie.
już od
3,69 ZŁ /dzień