Instytut Pamięci Narodowej wątpliwości nie miał i byłemu milicjantowi zmniejszył emeryturę. Ale emeryt wątpliwości co do decyzji ma. Duże

Czytaj dalej
Fot. Paweł Relikowski
Krzysztof Błażejewski

Instytut Pamięci Narodowej wątpliwości nie miał i byłemu milicjantowi zmniejszył emeryturę. Ale emeryt wątpliwości co do decyzji ma. Duże

Krzysztof Błażejewski

Waldemar B. przez całe życie pracował w wydziale łączności. Od 1978 roku w Milicji Obywatelskiej, a od 1990 w policji, kończąc swoją zawodową drogę jako informatyk. Od 16 lat jest na emeryturze. Teraz dowiedział się, że służył totalitaryzmowi. I że za karę straci ponad połowę swojej emerytury.

- Było to zimą 2017 roku - mówi Waldemar B., mieszkaniec Kujawsko-Pomorskiego. - Właśnie wróciłem z żoną po kilkudniowej nieobecności do domu, odebraliśmy pocztę, a wśród listów pismo z Zakładu Emerytalno-Rentowego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji z decyzją o obniżeniu mojej emerytury, którą pobierałem od 2003 roku - do kwoty 1700 złotych. Straciłem więcej niż połowę. Uzasadnieniem tego kroku miała być decyzja Instytutu Pamięci Narodowej. W liście podano numer tej decyzji i… nic więcej. Koniec, kropka. Ani słowa wyjaśnienia. Totalny szok i pytanie: o co chodzi? Co się stało? Kiedyś słyszałem o obniżaniu emerytur ubekom. Ale jaki ze mnie był ubek? Całe życie zawodowe zajmowałem się w milicji wyposażeniem technicznym...

W służbie totalitaryzmu?

B. udał się do delegatury bydgoskiego IPN po wyjaśnienie, ale odmówiono mu jakichkolwiek informacji, ponieważ, jak oświadczono: „IPN nie jest stroną w tym postępowaniu”. W związku z tym napisał list z prośbą o wyjaśnienie do zakładu emerytalno-rentowego, który po pewnym czasie przysłał krótką informację, że Waldemar B., zdaniem Instytutu Pamięci Narodowej w okresie od 1 stycznia 1984 r. do 25 czerwca 1990 r. „pełnił służbę na rzecz państwa totalitarnego”. Była tam też informacja o możliwym odwołaniu się od tej decyzji w terminie miesiąca.

- Czułem się tak załamany, że nawet nie miałem ochoty dalej zajmować się tą sprawą. W końcu rozsądek zwyciężył - relacjonuje Waldemar B. - Złożyłem odwołanie.

23 marca 2017 r. nadeszła odpowiedź. Napisano: „Uprzejmie informuję, że w wyniku ponownej analizy treści zwartych w Pana aktach personalnych (…) stwierdzono, iż przedmiotowa informacja została sporządzona prawidłowo”.

Mobilizacja

Niewielka nadzieja, która jeszcze się tliła w głowie byłego łącznościowca, zgasła. Paradoksalnie jednak zmobilizowała go do działania.

Pozostało jeszcze 68% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Krzysztof Błażejewski

Interesuje się dziejami Pomorza i Kujaw, historią Bydgoszczy i Torunia. Pasjonuje się sportem, szczególnie żużlem, pociągają go dalekie podróże i poznawanie różnych regionów świata, przyrody i kultury.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nowosci.com.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.