Jeszcze w zielone gramy. Zmieniamy betonowe plany, czyli jak uratować miasta przed suszą?

Czytaj dalej
Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Szymon Spandowski

Jeszcze w zielone gramy. Zmieniamy betonowe plany, czyli jak uratować miasta przed suszą?

Szymon Spandowski

Samorządowcom podobają się łąki kwietne, bo są tańsze w utrzymaniu od trawników. Jakie jeszcze rozkwitają pomysły na to, aby zatrzymać wodę w miastach?

Mistrz Bareja w jednym z odcinków „Zmienników” przedstawił scenę, w której mieszkańcy położonej gdzieś w okolicach Okęcia chaty wpatrują się w niebo, śledząc krążący nad ich głowami samolot. Później pełna mobilizacja. Zakładają peleryny, chwytają parasole, wystawiają różne pojemniki i tłoczą się przy rynnie, zbierając to, co z niej wypływa podczas nagłego oberwania chmury. Wartkim strumieniem wylatuje z niej 98-oktanowa benzyna, którą samolot zrzuca, przygotowując się do awaryjnego lądowania. Stanisław Bareja, który kpił z absurdów otaczającej go rzeczywistości, nie przewidział jednak, że kiedyś w Polsce nie będzie problemów z paliwem, deficytowa okaże się natomiast... deszczówka.

Mieszkańcy łapią deszcz

Co tu dużo gadać, „nie przelewa” nam się. W ubiegłym roku było źle, ale od zeszłego upalnego lata susza znacznie podniosła poprzeczkę. Dość chłodny i mokry maj nie wyrówna strat, jakie przyniosły ze sobą wyjątkowo sucha jesień, zima i wczesna wiosna. Susza zmusza do działania. Coraz więcej mówi się więc o koniecznym rozbiciu betonowo-asfaltowej skorupy, która pokryła polskie miasta, utrudniając wsiąkanie życiodajnej wody. Mówi się o retencji i wreszcie o tym, że pozyskiwanie pod inwestycje terenów cennych przyrodniczo nie odpowiada wyzwaniom, jakie stawia przyszłość.

Jedni włodarze dopiero do takich decyzji dojrzewają, inni, przygotowując swoje miasta do obrony przed skutkami katastrofy klimatycznej, mają już na koncie sporo sukcesów. Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia, pochwalił się niedawno na Facebooku tym, jak otoczenie szkół i przedszkoli w nadodrzańskiej metropolii zmienia się z szarego na zielone. Tylko w tym roku na zagospodarowanie terenów wokół tych placówek oraz obsadzenie pnączami ścian budynków miasto wydało pół miliona złotych. Warto? Na pewno. Rośliny nie tylko produkują tlen, oczyszczają powietrze, chronią przed hałasem i magazynują wodę. Działają także jak doskonały izolator. Specjaliści policzyli, że koszty chłodzenia pomieszczeń w budynkach z zielonymi ścianami lub osłoniętych drzewami są o ponad 30 procent niższe niż w przypadku obiektów tej ochrony pozbawionych. Dodatkowo zieleń obniża temperaturę miejskich wysp ciepła.

Wrocław zielenieje, zaś jego mieszkańcy łapią deszcz. Aby ich do tego zachęcić, latem ubiegłego roku gospodarze miasta uruchomili specjalny program, proponując wsparcie finansowe tym, którzy zaopatrzą się w przydomowe zbiorniki na deszczówkę i w ten sposób m.in. odciążą miejską kanalizację. Gdy ten projekt wchodził w życie, sporo się o nim w Polsce mówiło, a jakie są jego efekty?

- Budżet w roku 2019 wynosił 250 tys. zł. Jako że program cieszył się olbrzymim zainteresowaniem mieszkańców, w roku 2020 budżet wzrósł dwukrotnie. Był to kolejny sukces, nabór wniosków trwał tylko półtora miesiąca i wyczerpały się środki - mówi Grzegorz Rajter z Wydziału Komunikacji Społecznej wrocławskiego magistratu.

Gdzie gromadzić wodę
Wodę można gromadzić nie tylko w beczkach. W polskich miastach, jak grzyby po deszczu, pojawiają się ogrody deszczowe czy łąki kwietne. Ogrody przyjęły się przede wszystkim w Gdańsku, gdzie ze względu na klimat i ukształtowanie terenu sporym problemem są gwałtowne opady. Ogrody pomagają zatrzymać wodę, ta zaś, zamiast trafić do kanalizacji, stopniowo sobie paruje i wraca do obiegu.

- Na stworzenie ogrodu deszczowego można w Gdańsku otrzymać miejską dotację lub sfinansować projekt z Zielonego Budżetu Obywatelskiego - mówi Ryszard Gajewski, prezes Gdańskich Wód, spółki administrującej gdańskim systemem odwodnieniowym. - Staramy się edukować mieszkańców, opracowaliśmy poradnik: „Ogród deszczowy w pięciu krokach”, a także filmik instruktażowy.

Przy okazji warto dodać, że w Gdańsku powstaje właśnie pierwsza na świecie stacja do hydrofitowego oczyszczania wód opadowych.

W tekście o suszy nie powinny się chyba pojawiać sformułowania, że coś jest na fali. Do łąk kwietnych jednak ono bardzo pasuje. W całym kraju cieszą się one rosnącą popularnością. Najpierw były specjalnie wysiewane, teraz zaś na łąkę kwietną może awansować niemal każdy skwer. Świadomość tego, że koszenie trawnika podczas suszy czy 30-stopniowego upału, delikatnie mówiąc, mija się z celem, na szczęście już trafiła pod strzechy urzędów miast, gmin czy siedzib spółdzielni mieszkaniowych.

- Łąki kwietne i wysokie trawy wspierają nas zarówno podczas okresów bezdeszczowych, jak i podczas ulew: przeciwdziałają wysychaniu gleb, a bezpiecznie gromadząc wodę opadową, zwiększają też retencję. Co więcej, sprzyjają bioróżnorodności, pochłaniają dwutlenek węgla i oczyszczają powietrze z pyłu miejskiego. Nie wymagają przy tym regularnego koszenia, nawożenia czy podlewania, oszczędzając czas, pieniądze i energię. Mniej koszenia, więcej łąk kwietnych! - tak do ograniczenia koszenia zachęcał niedawno Piotr Grzelak, zastępca prezydenta Gdańska ds. zrównoważonego rozwoju.

W naszym kraju łąki kwietne są chyba jedyną pozytywną stroną zmiany klimatu. Otoczone odpowiednią opieką (bo chociaż są tańsze w utrzymaniu od trawników, to jednak przecież nie można ich zostawić samym sobie), stają się ozdobą miast. W Białymstoku na przykład urosły do rangi oficjalnej wizytówki. Trudno się temu dziwić, w ubiegłym roku stolica Podlasia wzbogaciła się o pięć i pół hektara łąk!

Za gorąco
Susza może zmienić polskie miasta bardzo radykalnie. Na zbudowanej z asfaltu i betonu miejskiej wyspie ciepła temperatury są przeciętnie o 10 stopni wyższe niż poza terenem w ten sposób zabudowanym. Włodarze mają zatem dwa wyjścia - albo szybko dostosują miasta do zmian klimatu, albo zamienią je niemal dosłownie w piekło. Trzeba więc promować zieleń, trzeba zbierać deszczówkę. A także budować zastawki, które zakładane są na małych ciekach wodnych, aby nieznacznie podnieść lustro wody. Zmiany muszą jednak sięgnąć głębiej, do strategicznego myślenia o mieście.

Latem ściany nieosłoniętej, wielkiej hali magazynowej czy otoczonego betonowym parkingiem hipermarketu już o godz. 8 rano mogą się rozgrzać do 40 stopni. Nawet jeśli pojawi się tu deszcz, to woda nie wsiąknie ani w dach, ani w płytę parkingu. Klimat mamy taki, a nie inny, więc urbaniści i architekci powinni być tego świadomi, zresztą gospodarze niektórych miast postarali się już o stosowne opracowania. Wrocław, który ma już m.in. bardzo praktyczne i chwalone „Karty informacyjne do standardów ochrony drzew w inwestycjach”, doczekał się również „Katalogu dobrych praktyk”. Ten ostatni dotyczy efektywnego wykorzystywania wód opadowych oraz standardów planowania i projektowania ulic z uwzględnieniem infrastruktury zielonej, (czyli terenów zieleni) oraz niebieskiej (czyli tego, co ma związek z obiegiem wody w mieście).

Standardy składają się z dwóch części: tekstowej i graficznej. Część tekstowa to informacje na temat planowania i projektowania ulicy. Część graficzna to katalog modeli ulic, w którym pokazano różne warianty dróg z propozycją rozmieszczenia poszczególnych elementów pasa drogowego i z uwzględnieniem infrastruktury technicznej oraz infrastruktury zielono-niebieskiej.

- Z zawartych w opracowaniu informacji i rozwiązań skorzystają zarówno praktycy: planiści, projektanci i wykonawcy, jak również jednostki administracji publicznej - wyjaśnia Grzegorz Rajter.

Zmiany muszą iść także od dołu, czyli od mieszkańców.

- Postawiliśmy w kuchni konewkę, do której zbieramy wodę używaną na przykład do mycia warzyw i owoców - mówi Jakub Hryniewicki z Torunia. - Podczas przygotowania jednego obiadu zebraliśmy w sumie pięć litrów!

Zamiast do kanalizacji, woda ta trafiła na obsadzony roślinami skwerek przed kamienicą. Ilu osobom jednak będzie się chciało zbierać wodę i podlewać krzewy czy kwiaty? Tacy ludzie to, niestety, tylko kropla w morzu osób obojętnych i w morzu potrzeb.

Szymon Spandowski

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

to_3

A co mówi władza centralna? Palić więcej węgla!

plus.nowosci.com.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.