Kto ma dbać o boiska w Krośnie Odrzańskim?
Piłkarze już trenują, wkrótce wybiegną na boiska, które... są nieprzygotowane. Kluby kłócą się z gminą o ich utrzymanie.
To nie pierwszy rok, w którym część działaczy podnoszą larum na krośnieńskich urzędników. - Historia się powtarza. Już od kilku lat wspomagamy własnymi siłami gminę, a przecież boiska należą do nich - podkreśla Mariusz Grycan z Czarnowa.
Kluby piłkarskie znajdują się m.in. w Czarnowie, Wężyskach i Osiecznicy. W tej ostatniej miejscowości są nawet dwa boiska. - W każdej wsi jest zatrudniony tylko jeden operator, wyznaczony przez urząd pracy. To za mało. Trzeba zająć się utrzymaniem boisk już teraz, zanim piłkarze wejdą na murawę. Szybciej zaczął się wiosenny okres, dlatego prosiliśmy o wyznaczenie pracowników do obsługi boisk. Pracy jest dużo i musimy działać - podkreśla Grycan.
Dopytaliśmy w urzędzie, czy jest szansa, aby np. przydzielić do pracy ludzi z Ośrodka Sportu i Rekreacji.
Wiceburmistrz Grzegorz Garczyński powiedział, że kluby sportowe zadeklarowały, że zajmą się utrzymaniem boisk. - Podczas budowy wspomnianych obiektów w 2009 i 2010 roku zawarto umowę. Gmina miała wyłożyć pieniądze na inwestycję, a sołectwa bądź kluby są w stanie same je utrzymać. Powstały piękne boiska w Wężyskach i Osiecznicy.
Każdego roku płyną głosy, aby gmina zatrudniała ludzi do ich utrzymania.
Nie ma na to pieniędzy, a w OSiR obecnie jest wciąż zbyt mało pracowników, aby utrzymywać wszystkie obiekty na terenie gminy. Zatrudnienie kolejnych jest obecnie niemożliwe. Przypomnę, że każde sołectwo ma własny budżet, który częściowo może przeznaczyć na boiska - podkreśla Garczyński.
Działacze klubowi upierają się jednak przy swoim. - Nie pamiętam, aby była taka umowa - odpiera Grycan. Wygląda na to, że konflikt szybko się nie skończy.
Przykładem jest gmina wiejska Gubin.
- W umowach mamy zawarty zapis, że boiskami zajmują się kluby sportowe i nie ma z tym żadnych problemów - mówi wójt Zbigniew Barski.
Tamtejsi zarządcy drużyn piłkarskich przyznają, że problem leży w wielkości dotacji. - Często piłkarze sami przychodzą, koszą trawę, grabią boisko. Nie wystarcza nam jednak pieniędzy na funkcjonowanie klubów, czyli opłaty sędziów czy wyjazdy - mówi Marian Adamczyk z Chlebowa.
Problemów nie ma w gminach, w których są pojedyncze kluby, np. w Maszewie, gdzie drużyna z Rybaków dobrze współpracuje z gminą.