Małgorzata Oberlan

Kupuj jedzenie prosto od rolnika! Podpowiadamy, gdzie i jak

Kozie sery na farmie w Przecznie pod Toruniem, wytwarzane przez Magdalenę i Filipa, to gwarancja smaku i zakupu bez pośredników. Fot. fb Kozie sery na farmie w Przecznie pod Toruniem, wytwarzane przez Magdalenę i Filipa, to gwarancja smaku i zakupu bez pośredników.
Małgorzata Oberlan

Pandemia ma też dobre strony. Niemożliwe? A jednak! W całej Europie wzrosło spożycie warzyw, owoców i produktów lokalnych. Dobra moda na zakupy prosto od rolnika, hodowcy, masarza ogarnęła też Polaków. Podpowiadamy, gdzie i jak kupować bez pośredników.

Jeśli cokolwiek dobrego wynikło z pandemii COVID-19 to masowe zainteresowanie zdrowiem. Jedną z pierwszych rzeczy, którą każdy może zrobić dla siebie i rodziny, są dobre zakupy żywnościowe. I miliony Europejczyków szybko to zrozumiały. "W czasie pandemii COVID-19 w Europie nastąpił gwałtowny wzrost spożycia owoców i warzyw; zwiększyło się także zainteresowanie produktami lokalnymi i ekologicznymi" - podała w lipcowym raporcie Unia Owocowa, powołując się na wnioski ze spotkania grupy ekspertów ds. rynku owoców i warzyw przy Komisji Europejskiej.

Oczywiście, najzdrowsze i najbezpieczniejsza jest żywność kupowana bez pośredników, od sprawdzonego wytwórcy. Jak jej szukać? Jak kupować? Oto kilka dróg, choć ścieżek jej więcej.

E-bazarek robi furorę

Zacznijmy od nowinki, która w ostatnich miesiącach robi furorę. To e-bazarek czyli platforma internetowa, łącząca polskich rolników, sadowników, masarzy, serowarów itd. z klientami. E-bazarek działa w całej Polsce. W regionalnym wydaniu platformę prowadzi Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Minikowie. Platforma działa pod adresem: www.kujawskopomorskiebazarek.pl.

Strona umożliwia producentom promowanie ich produktów w rozmaitych kategoriach m.in.: warzywa, owoce, zioła, mięso i wędliny, pieczywo, nabiał, produkty ekologiczne, miód i produkty pszczele, oleje. Konsumentom natomiast daje możliwość dotarcia do informacji o wytwórcach.

Jak to działa? Klikamy w poszczególne produkty, np. jajka czy miód. Pokazuje się cena oraz kontakt do producenta. Klient sam już może wybrać, czy decyduje się na wysyłkę, dowóz lub osobisty odbiór towaru. Wstawienie ogłoszenia przez wytwórcę żywności jest bezpłatne.

E-bazarek cieszy się już dużym zainteresowaniem. W tym kujawsko-pomorskim oferowanych jest już ponad 660 produktów od 225 producentów. W skali kraju to tysiące zdrowych pyszności: owoców, warzyw, swojskich wędlin, ryb, serów, jaj, wypieków, eko-przetworów i nie tylko.

Przykłady z lokalnego e-podwórka? W sierpniu winnica Kurkocin (gmina Dębowa Łąka, powiat wąbrzeski) proponuje dorodne winogrona deserowe. Wystawia je z ceną orientacyjna 8 zł/kg, ale zaznacza, ze to cena do negocjacji. Z tego samego miejsca kupić można świeże karpie królewskie z miejscowej hodowli (15 zł/kg), dostępne od sierpnia do grudnia, a nawet - to prawdziwy rarytas - raki błotne! Cena tego przysmaku to 100 zł/kg.

Kozie sery na farmie w Przecznie pod Toruniem, wytwarzane przez Magdalenę i Filipa, to gwarancja smaku i zakupu bez pośredników.

Stanisław Krzemień z Mirakowa (gmina Chełmża) kusi naprawdę smakowitymi swojskimi wędlinami, własnej produkcji. "Sprzedaż odbywa się w każdy czwartek, od godziny 8.00. Cena do negocjacji" - podaje producent. Orientacyjna cena to 30 zł/kg.

Gospodarstwo z miejscowości Ławy (powiat rypiński) oferuje prawdziwe kozie rarytasy. Państwo Witkowscy zapraszają np. do zakupu pełnotłustego twarogu z koziego mleka, w formie pasty, w wersji całkowicie naturalnej lub z różnymi przyprawami. U nich też dostać można jogurt kozi, ser kozi dojrzewający, a nawet - uwaga, uwaga! - ser kozi Halloumi z miętą pieprzową lub bez. ("Idealny do smażenia i grillowania" - reklamują producenci). I serdecznie zapraszają do kontaktu.

Kozie sery na farmie w Przecznie pod Toruniem, wytwarzane przez Magdalenę i Filipa, to gwarancja smaku i zakupu bez pośredników.

Szeroką ofertę owoców ma natomiast sadownik z Kowala (powiat włocławski). Sylwester Dorsz wystawia na sprzedaż jabłka (mniejsze od 2 zł/kg, większe od 3 zł), wczesne gruszki ("pielęgnowane z pasją i sercem, cena od 8 do 10 zł"), morele (od 6 zł), śliwki typu węgierki (ok. 4 zł). Ten gospodarz sprzedaje zresztą też dorodne warzywa, w tym ziemniaki. W ich uprawę też wkłada serducho.

Targowiska przeżywają renesans

Uratowanie targowisk dzięki dotacjom z Brukseli udało się w wielu regionach kraju. I bardzo dobrze! To tutaj przecież najłatwiej dotrzeć do lokalnych produktów. Tylko w Kujawsko-Pomorskiem samorząd województwa w dwóch turach (lata 2007-2013 i 2014-2020) stworzył od nowa, albo rozbudował targowiska w 26 miejscowościach. Wydano na to blisko 20 mln zł, a kolejne miliony popłyną w najbliższych latach. Nowoczesne targi zaczęły dzięki takiemu wsparciu działać np. w Tucholi, Mroczy, Rypinie, Skrwilnie, Więcborku, Czernikowie, Wąbrzeźnie, Pakości...

Prawdziwy renesans przeżywają targowiska jednak w dużych miastach. Tu, gdzie mieszczuch już przed pandemią wyprawiał się chętnie po zakupy, a teraz - tak, tak! - bywa, że wręcz szturmuje targowe alejki. Tutaj znaleźć można stoiska rolników, sadowników, ale i np. wytwórców ekologicznych serów. I kupować od nich to, co najlepsze, bez żadnych pośredników.

W Toruniu, na największym miejskim targowisku przy Szosie Chełmińskiej, olbrzymie wzięcie mają i ci producenci, którzy przywożą tu swoje towary od 20 lat, i ci młodzi, którzy debiutują na rynku. Reprezentanci pierwszej grupy to np. Zofia i Jerzy Przekwasowie, właściciele gospodarstwa rolno-ogrodniczego spod Ciechocinka. Stali klienci kupują od nich owice i warzywa od dwóch dekad.

Młodzież reprezentuje na toruńskim targu mikro gospodarstwo "Prosto z pola" ze Świętosławia, prowadzone przez Annę i Marka Sobczaków. Oferują głównie warzywa ekologiczne. Mają już swoich oddanych klientów i sympatyków, którzy doceniają nie tylko jakość produktów, ale i sposób hodowli. "Prosto z pola" ma swój fanpage na Facebooku, wielką sympatię internautów i stałe miejsce sprzedaży także w społecznym warzywniaku M6 na toruńskiej starówce (o tym rewelacyjnym pomyśle już na lamach pisaliśmy).

Hipsterskie kooperatywy zdały egzamin

Hipsterskie, bo gdy kilka lat temu zawiązywały się na Warszawie, a potem kolejnych wielkich miastach kraju, to sceptycznym obserwatorom kojarzyły się właśnie z "wegetarianami, cyklistami i hipsterami". Kooperatywy wyglądały na wielkomiejski kaprys. Tymczasem okazało się, że to świetny pomysł na to, by mieć w domu zdrową żywność w dobrej cenie.

Warzywne, czy owocowo-warzywne kooperatywy mogą mieć różne formy. Najprostsza to skrzykniecie się (jak to dziś często bywa - w Internecie) grupy mieszczuchów, która chce np. raz w tygodniu dostać po koszyku świeżych warzyw. Grupa znajduje wytwórcę, organizuje transport, dostawę, płatność.

Wyższy stopień wtajemniczenia to kooperatywa postanawiając sama wyhodować np. marchewkę, sałatę, pomidory. Część grupy zajmuje się więc wytwarzaniem żywności, druga wspiera ją finansowo i technicznie, a konsumują na końcu wszyscy!

Poczta pantoflowa i samodzielne wyprawy

Zamrażarka w domu Anny i Marcina to sprzęt kluczowy. Stoi w piwnicy na honorowym miejscu. W tej chwili zapełniają ją już np. truskawki i śliwki. Niebawem zapełni się wiśniami. - Jeszcze czekamy, aż cena spadnie - nie kryją czterdziestolatkowie, rodzice trójki dorastających dzieci.

Taki system gromadzenia witamin na jesień, zimę i przednówek mają wytrenowany od kilku lat. Po owocowe i warzywne zakupy udają się do dwóch miejscowości pod Toruniem. Namiarów "do mediów" nie podadzą za Chiny Ludowe. To "ich gospodarze", którym większa reklama nie jest potrzebna. Wystarczy, że drogę do nich znają Anna i Marcin. Dzięki temu, że adresy znają tylko oni i zaufani (nie wszyscy!) członkowie rodziny, dopływ smacznego, zdrowego i niedrogiego jadła jest nieprzerwany.

Szczęśliwie dla innych, są wytwórcy lokalnych przysmaków, którzy tajemnicy nie utrzymują. Relacjonują w sieci proces produkcji, chwalą się nowinkiami i czekają na kupców u siebie na wsi: w gospodarstwie, masarni, na farmie. Tak jest np. w przypadku Magdaleny Szwechowicz i Filipa Lamenta, prowadzących w Przecznie, w gminie Łubianka pod Toruniem kozią farmę. Ich wspaniałe sery (marka o poetyckiej nazwie "SerDuszków") podbijają podniebienia kolejnych smakoszy, a oni produkują, produkują, produkują...

Małgorzata Oberlan

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nowosci.com.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.