Nastąpi rewolucja w polskiej szkole
Likwidacja gimnazjum, ośmioletnia szkoła powszechna, wydłużone liceum i technikum oraz - w miejsce zawodówek - dwustopniowa szkoła branżowa. Takie reformy zapowiedziała minister edukacji Anna Zalewska i rozpętała burzę wśród ludzi związanych z oświatą.
Nigdy w czasie wakacji nie było takiej dyskusji o edukacji. Gorąco jest w szkołach, domach i samorządach. A to za sprawą zmian, które w pierwszy dzień laby zapowiedziała minister edukacji. Najbardziej zdziwiła wiadomość o „stopniowym wygaszaniu gimnazjów”. Zamiast sześcioletniej podstawówki i trzyletniego gimnazjum, będziemy mieli ośmioletnią szkołę powszechną. Już ci uczniowie, którzy we wrześniu zaczną naukę w klasie szóstej, po niej nie trafią do gimnazjum, tylko do klasy siódmej.
Maria Zawadzka, dyrektorka Gimnazjum nr 7 w Gorzowie, podkreśla: - Od 1 września 2017 roku dotychczasowi szóstoklasiści nie pójdą już do gimnazjum, ale zostaną w szkole podstawowej. Rodzi się więc pytanie: Czego będziemy ich uczyć w siódmej klasie? Tego, co mają w pierwszej gimnazjum? Podstawa programowa pisana w ciągu miesiąca? To będzie wielkie nieporozumienie!
- Gdyby z mojej szkoły zrobić podstawówkę, w najmłodszych klasach nie mógłby w niej pracować żaden nauczyciel, bo nikt z nas nie ma uprawnień do nauczania początkowego - stwierdza Zawadzka. - A do 2017 roku nikt ich nie zdobędzie, bo zdobycie ich zajmuje co najmniej trzy semestry. Klasa czwarta w szkołach średnich pojawi się dopiero w 2019 roku, a wygaszanie gimnazjów rozpocznie się już za rok. Kto tych nauczycieli przyjmie? Na razie jesteśmy w głębokim szoku, bo rok to za mało na przygotowanie szkół.
- Myśleliśmy już, że ministerstwo zrezygnuje z tego pomysłu. Po licznych protestach i akacjach „Stop likwidacji gimnazjów” sprawa ucichła. A teraz ministerstwo funduje nam taki prezent. Na wakacjach. Kiedy wiadomo, że nie ma już w szkołach nauczycieli, uczniów - mówi oburzona polonistka z zielonogórskiego gimnazjum. - Brakuje mi słów, żeby określić takie traktowanie uczniów, pedagogów, rodziców...
- Krytykowano gimnazja, bo to zgromadzenie młodych w durnym wieku - denerwuje się Sylwester Rumień, rodzic z Zielonej Góry. - To lepszym rozwiązaniem jest umieszczenie w jednym budynku młodzieży z buzującymi hormonami razem z siedmiolatkami?!
- Już na studiach uczą nas, że nie zmiany strukturalne, czyli typy szkół, są najważniejsze, ale podstawa programowa i kompetencje nauczycieli - podkreśla Emila Nowak, studentka pedagogiki z Zielonej Góry. - To, że gimnazja zmienimy w podstawówki, nie oznacza, że znikną problemy.
- Osobiście uważam, że wprowadzenie przed laty gimnazjów było złym pomysłem - zaznacza Aleksandra Hucał, dyrektorka Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Szprotawie, a do końca roku szkolnego pedagog w SP nr 2 w Żaganiu. - Jednak ta reforma dzieje się zbyt szybko, co może być znacznym problemem. Reforma będzie też kosztować. Trzeba wymienić wszystkie dokumenty, pieczątki...
Powszechna, czyli ośmioletnia podstawówka
Ośmioletnia szkoła powszechna ma się składać z dwóch poziomów. Pierwszy to etap klas I-IV, drugi (tak zwany gimnazjalny) - klas V-VIII. Przejście miedzy poziomami ma być łagodne. Jak przekonuje minister Anna Zalewska, czwarta klasa to nauczania propedeutyczne, wprowadzające do różnych przedmiotów.
- Mam dzieci w różnym wieku. Widzę, jak się zmieniają, rozwijają. Dlatego uważam, że nie jest to dobry pomysł. Najpierw zatrzymuje się sześciolatki w przedszkolach. Potem wydłuża o rok etap wczesnoszkolny - zauważa Monika Bojan-Krawczyk. - Będziemy się ciaćkać nad nimi, a oni nudzić się będą na lekcjach, rysując szlaczki.
- Pomysł jest dobry. Sama słyszałam o przypadkach, gdy rodzice składali prośby czy pisali petycje do dyrekcji, żeby jeszcze w czwartej klasie ich dzieci miały tego samego wychowawcę. Maluchy po prostu bardzo się przyzwyczajają, dodatkowy rok może pozwolić im się bardziej przygotować do dalszej, już poważniejszej nauki. Powrót do ośmioletniej szkoły podstawowej i likwidacja gimnazjum to dobre posunięcie, sama uczyłam się w starym systemie i myślę, że był o wiele lepszy od obecnego - mówi Agnieszka Włodarczak z Nowej Soli, mama dwojga dzieci.
- Dzieciom wspomniane zmiany, związane z reformą oświaty, mogą wyjść mimo wszystko na dobre. Najmłodsi uczniowie przywiązują się często do swojego wychowawcy, czwarty rok z tą samą osobą pozwoli je uchronić jeszcze na chwilę przed gwałtownym przeskokiem w dalszej nauce. Myślę, że takie samo znaczenie może mieć to w przypadku nauczycieli, ale tak naprawdę wszystko okaże się dopiero w „praniu”, w praktyce - opowiada Jolanta Jaworska, nauczycielka klas I-III w SP nr 5 w Nowej Soli. - Na razie więcej jest pytań niż odpowiedzi, a tak swoją drogą, to po raz kolejny wiadomość o reformie oświatowej zaskakuje nas w trakcie wakacji.
Według Krzysztofa Balickiego z Zielonej Góry takie rozwiązanie to niedobry pomysł. - Nie ma co mówić, że my też kończyliśmy ośmioklasowe szkoły i było dobrze. Było, ale pamiętajmy, że to były też inne czasy. Dziś dzieci są inne, doskonale radzą sobie z tabletami, komórkami, internetem. Szybko się uczą, szybko się nudzą. Trzeba za nimi nadążać - zaznacza pan Krzysztof. - To, co proponuje ministerstwo, to cofanie się w rozwoju dzieci. Cały świat idzie do przodu, tylko nie my.
Dłuższe liceum i technikum
Zapowiadany przewrót dotknie też szkoły ponadgimnazjalne. Znikną zawodówki, a w ich miejsce powstaną dwustopniowe szkoły branżowe. Po nich będzie szansa na maturę zawodową, która uprawnia do wybranych studiów licencjackich. Technikum będzie trwało pięć lat, a liceum cztery.
- Chcemy powrócić do idei liceum ogólnokształcącego w miejsce „kursu przygotowawczego do egzaminu maturalnego” - przekonuje minister Anna Zalewska. - 26 z 37 rektorów szkół wyższych wyraziło negatywną ocenę przygotowania absolwentów do podjęcia studiów, wskazując na zbyt krótki czas nauki w liceum.
Tomasz Pluta, dyrektor II LO w Gorzowie, komentuje: - Jestem zadowolony z powrotu do czteroletniego liceum. W aktualnym jeszcze systemie jest tak, że uczeń przychodzi do pierwszej klasy, aklimatyzuje się w szkole i gdy już się do niej przyzwyczai, to rozpoczyna się pęd przed maturą. Przy czteroletnim liceum druga i trzecia klasa będzie mogła służyć spokojnej nauce. Dziś uczniowie mają po siedem godzin lekcyjnych. Gdy liceum będzie dłuższe, jest szansa na to, aby zmniejszyć liczbę godzin do sześciu. Po reformie systemu edukacji będzie więcej godzin języka polskiego, historii i WOS-u.
- Na krótkie liceum narzekali wszyscy. Czteroletnie będzie najlepsze, ale czy do tego trzeba było likwidować gimnazja? - zastanawia się Filip Gruszka, absolwent VII LO w Zielonej Górze. - Wystarczyło zostawić sześciolatki w szkołach, dodać po roku do ogólniaków i techników. Nie byłoby takiej rewolucji, jaka się zapowiada. Zwłaszcza w okresie przejściowym. Nie wyobrażam sobie tego wygaszania gimnazjów i jednocześnie wprowadzania do budynku podstawówki. Różnych typów matur, bo przecież do LO będą trafiali ci z wygaszanych gimnazjów i z ośmioletnich już podstawówek. Oj, będzie bałagan.
Samorządowcy tłumaczą natomiast, że likwidacja gimnazjów oznacza także problemy organizacyjno-lokalowe. Będzie trzeba w budynkach po gimnazjach, gdzie trafią młodsi uczniowie, wymienić meble, dostosować toalety. Konieczna będzie nowa sieć szkół. - Mamy już pomysły, jak to zrobić. Chcemy jednak najpierw spotkać się z dyrekcjami szkół, nauczycielami, związkami zawodowymi, by wspólnie wypracować jak najlepsze rozwiązania - mówi Wioleta Haręźlak, wiceprezydent Zielonej Góry. - Moim zdaniem nie będzie tak źle. Uda się nam na nowo wszystko poukładać. Dla dobra uczniów, ale i nauczycieli, by nie stracili pracy.
Okiem kuratora
O ocenę projektu reformy edukacji poprosiliśmy też Ewę Rawę, lubuskiego kuratora oświaty. - Jestem bardzo zadowolona z czteroletniego liceum. Te cztery lata to dobry okres do nauki, bo dotychczas na realizację treści podstawy programowej realnie były dwa lata - stwierdza.
Kurator Ewa Rawa, która w początkowym okresie swojej kariery zawodowej była nauczycielem nauczania początkowego, cieszy się też z nowego pomysłu, aby edukacja wczesnoszkolna odbywała się w klasach I-IV, a dzieci po trzeciej klasie jeszcze przez rok miały tego samego wychowawcę.
- To będzie przedłużenie edukacji początkowej. Dotychczas przekroczenie progu z klasy trzeciej do czwartej było etapem trudnym dla ucznia, bowiem wielu nie potrafiło poradzić sobie z nową sytuacją, nowymi przedmiotami, nauczycielami. Po reformie to przejście będzie łagodniejsze - uważa. Powrót do systemu „8+4” kurator uważa za uporządkowanie struktury szkolnictwa.
Reformę poprzedziły debaty MEN
W cyklu spotkań „Uczeń. Rodzic. Nauczyciel - Dobra Zmiana” wzięło udział ponad 1,6 tys. ekspertów. Odbyło się m.in. 17 debat wojewódzkich, 50 w gmachu resortu edukacji oraz 162 zorganizowanych przez kuratorów. Podsumowanie miało miejsce w poniedziałek w Toruniu. Wtedy minister przedstawiła pomysły na zmiany.
PLUSY, MINUSY, SZANSE, ZAGROŻENIA
MOCNE STRONY
- W klasach 1-4 będą lepsze podstawy matematyki, zostanie wprowadzona nauka programowania i edukacja przez zabawę.
Monika Kończyk, pomorska kurator oświaty - Absolwent szkoły branżowej II stopnia z tytułem technika może przystąpić do matury zawodowej i kontynuować kształcenie na wyższych studiach zawodowych w branży.
Anna Zalewska, minister edukacji - 26 z 37 rektorów wyraziło negatywną ocenę przygotowania absolwentów do podjęcia studiów - wskazując na zbyt krótki czas nauki w liceum. Teraz liceum się wydłuży.
Anna Zalewska, minister edukacji
SŁABE STRONY
- Powstawały piękne budynki gimnazjów, to był wielki wysiłek. Teraz trzeba to na nowo zagospodarować
Wojciech Książek, były wiceminister edukacji - Za mało czasu na zmiany. Przygotowanie dobrego podręcznika wymaga znacznie więcej czasu niż kilku miesięcy.
Paweł Mazur, Gdańskie Wydawnictwo Oświatowe - W 2019, w tym samym czasie do pierwszej klasy będą aplikować dwa roczniki - kończący trzecią gimnazjum i kończący 8 klasę. Licea muszą pomieścić przynajmniej dwa razy więcej chętnych.
Katarzyna Hall, była wiceminister edukacji
SZANSE
- Klasa czwarta będzie stanowić wprowadzenie do nauki innych przedmiotów, ale uczeń nadal będzie czuł się bezpiecznie, ponieważ wychowawca klasy pozostanie ten sam.
Monika Kończyk, pomorska kurator oświaty - Ze względu na niż demograficzny małe szkoły wkrótce zaczęłyby znikać. Reforma to dla nich szansa.
Anna Zalewska, minister edukacji - Wymagania edukacyjne w stosunku do dużej grupy uczniów technikum są zbyt wysokie. Technikum będzie więc trwało rok dłużej.
Anna Zalewska, minister edukacji
ZAGROŻENIA
- Zagrożenie dla 30-40 tys. etatów nauczycieli w skali całego kraju. W gminie wiejskiej problem bezrobocia wśród nauczycieli może być największy.
Wojciech Książek, były wiceminister edukacji - Wydłużenie edukacji wczesnoszkolnej do czwartej klasy to infantylizacja dzieciństwa. Lepiej by było, gdyby dzieci w klasie trzeciej kończyły etap wczesnoszkolny.
Sławomir Broniarz, prezes ZNP - Dziś wyniki egzaminów gimnazjalnych w wielu gminach wiejskich są porównywalne z wynikami uzyskiwanymi w większych miejscowościach. Likwidacja gimnazjów może to zmienić.
Franciszek Potulski, ZNP