Dorota Witt

Niepełnosprawny mężczyzna czuje się oszukany przez firmę pożyczkową z Torunia. Spółka jest pod lupą prokuratury

CBŚP ujęło grupę oszustów pożyczkowych (piszemy o tym na stronie 2). To jednak nikt ze spółki Janvest, co błędnie podejrzewał pan Janusz Fot. cbśp CBŚP ujęło grupę oszustów pożyczkowych (piszemy o tym na stronie 2). To jednak nikt ze spółki Janvest, co błędnie podejrzewał pan Janusz
Dorota Witt

- Spłaciłem dużą część pożyczki, a i tak zabrano mi mieszkanie - opowiada pan Janusz, mieszkaniec regionu.

Pan Janusz uważa, że padł ofiarą oszustów i że teraz, po 8 latach od egzekucji komorniczej mieszkania, pojawi się szansa, by zawalczyć o sprawiedliwość. Choć wcześniej nie zwrócił się o pomoc do policji ani prokuratury. Tłumaczy, że zaraz po egzekucji zaczął chorować, wyraźnie pogorszył się także stan jego matki, którą musiał się zająć. Kobieta już nie żyje, a on jest osobą niepełnosprawną, niezdolną do samodzielnej egzystencji.

Pan Janusz zawarł umowę pożyczkową na 100 tys. zł, jej zabezpieczeniem było mieszkanie. Pożyczki udzieliła spółka Janvest z siedzibą w Toruniu, która jest znana Prokuraturze Okręgowej w Toruniu: toczy się postępowanie dotyczące czynów z art. 171 ust. 3 prawa bankowego (dotyczy odpowiedzialności karnej za prowadzenie działalności wbrew przepisom ustawy) i z art. 286 kk (dotyczy oszustwa). W sprawie pokrzywdzonych ma być 10 osób z różnych części kraju, miały zostać oszukane między 2014 a 2016 r.

- Działamy zgodnie z prawem, w ciągu 20 lat prowadzenia działalności nie unieważniono żadnej umowy, choć zgłoszeń do policji i prokuratury, mówiących o tym, że ktoś poczuł się przez nas oszukany, było chyba ze sto - mówi Piotr Schmude z Janvest. - Wniosek końcowy zawsze był ten sam: działamy zgodnie z prawem. Pozytywnie przechodzimy szczegółowe audyty zewnętrzne. Niemal każdy klient, który nie spłaca na czas zobowiązań, czuje się przez nas oszukany. Ludzie zapominają, że pożyczają cudze, ale zwrócić muszą swoje. I choć prawo nakazuje im, by współpracowali i byli gotowi do spłaty zobowiązań, nierzadko próbują wszelkimi sposobami uniknąć odpowiedzialności. Niektóre egzekucje należności trwają po kilkanaście lat. Czasem stoimy na przegranej pozycji: komornik przeprowadza eksmisję dłużnika, a ten siłą wdziera się do domu, mieszkania czy warsztatu i go okupuje. Wedrzeć się siłą nie możemy, zaraz byśmy czytali w gazecie: „bandyckie metody”.

Pozostało jeszcze 53% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Dorota Witt

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nowosci.com.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.