Witaszczyk na dziś: Już nie pilnuje żyrandola

Czytaj dalej
Jerzy Witaszczyk

Witaszczyk na dziś: Już nie pilnuje żyrandola

Jerzy Witaszczyk

Nigdy w dziejach III RP tylu Polaków nie patrzyło z nadzieją na prezydenta, jak ostatnio na Andrzeja Dudę.

Jedni prosili, by nie podpisywał „sądowych” ustaw, inni byli przekonani, że je podpisze. Teraz jedni i drudzy są zaskoczeni: prezydent zawetował ustawy o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa!

Witaszczyk na dziś: Już nie pilnuje żyrandola

Tu warto przypomnieć, że kiedy na początku 2010 roku zapytano Donalda Tuska, czy zamierza zamienić urząd premiera na urząd prezydenta, ten odpowiedział, że nie chce być strażnikiem pałacowego żyrandola. PO do tej roli wyznaczyła Bronisława Komorowskiego. Spisał się dobrze. Teraz wygląda na to, że Duda nie chce pilnować żyrandola. Przynajmniej w tej jednej sprawie podjął decyzję, za którą w swej politycznej przyszłości może drogo zapłacić. Co dalej? Zobaczymy. Tymczasem rzetelna reforma sądów i prawa jest potrzebna, choćby po to, by złodzieje nie śmiali się w twarz uczciwym ludziom.

Jerzy Witaszczyk

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2025 Polska Press Sp. z o.o.

Dokonywanie zwielokrotnień w celu eksploracji tekstu i danych, w tym systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z niniejszej strony internetowej, w tym ze znajdujących się na niej publikacji, przy użyciu oprogramowania lub innego zautomatyzowanego systemu („screen scraping”/„web scraping”) lub w inny sposób, w szczególności do szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez wyraźnej zgody Polska Press Sp. z o.o. w Warszawie jest niedozwolone. Zastrzeżenie to nie ma zastosowania do sytuacji, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe. Szczegółowe informacje na temat zastrzeżenia dostępne są tutaj.