Małgorzata Oberlan

Wszyscy dbali o pobitego Piotrusia. Babcia, asystent rodziny, kurator, sąd...

Radosław K. „opiekował się” chłopczykiem, gdy jego matka rodziła drugie dziecko Fot. Policja Rypin Radosław K. „opiekował się” chłopczykiem, gdy jego matka rodziła drugie dziecko
Małgorzata Oberlan

Przez sześć godzin toruńscy ortopedzi operowali 2,5-letniego Piotrusia z Rypina. Tyle trwało zespalanie kości nóg, złamanych wieloodłamowo. Żaden specjalista nie uwierzy, że takie obrażenia wywołało u dziecka „uderzanie otwartą dłonią w pośladki”.

Cierpienia Piotrusia trwały długo. 27 marca jego matka, po powrocie do do-mu z noworodkiem, zastała go w domu zmaltretowanego. Gdy stawiła się z nim w rypińskim szpitalu, lekarze nie mieli wątpliwości. Popierwsze, co do tego, że po udzieleniu najpilniejszej pomocy dziecko trzeba przetransportować do specjalistycznego ośrodka. Po drugie, że sprawę zgłosić muszą policji. Obrażenia nie były z tych, które 2,5-latek może odnieść wskutek zabawy czy wypadku. To był stan „po pobiciu”.

Bity tępym narzędziem

Piotruś przeszedł sześciogodzinną operację na oddziale ortopedii dziecięcej w Wojewódzkim Szpitalu Dziecięcym w Toruniu. - Tyle trwało zespalanie kości. Przy wieloodłamowych złamaniach lekarze używają śrub, drutów i innych elementów po to, by kości się nie przemieszczały - tłumaczy dr Janusz Mielcarek, rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu.

Po zabiegu chłopczyk musiał być podłączony do respiratora. Jego stan określano jako ciężki, ale stabilny. Po wybudzeniu szybko następowała poprawa. W czwartek, 5 kwietnia, dziecko wypisano.

- Zarzut pobicia chłopca oraz fizycznego znęcania się nad nim (od sierpnia 2017 roku) postawiliśmy Radosławowi K., konkubentowi matki. W trakcie przesłuchania ten 25-latek częściowo przyznał się do winy. Twierdził, że uderzał dziecko otwartą dłonią w okolice pośladków. I że było to zdarzenie jednorazowe. Chłopczyk miał go obudzić w nocy i tym zdenerwować - mówi prokurator Jacek Lasiński z Prokuratury Rejonowej w Rypinie.

Zeznania konkubenta nijak się mają do obrażeń Piotrusia. Z opinii biegłego wynika, że chłopczyk był bity tępym narzędziem. Starsze zasinienia na ciele zdają się potwierdzać, że przemoc stosowano wobec niego od dawna. Tak twierdzi dziś także pani Angelika, babcia chłopca ze strony matki.

Syn był już odebrany matce

W dalszej części artykułu m.in.

  • Jaka kara grozi oprawcy dziecka
  • Dlaczego wcześniej nikt nie zauważył przemocy wobec dziecka
Pozostało jeszcze 75% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Małgorzata Oberlan

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nowosci.com.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.